• Wpisów:261
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 23:00
  • Licznik odwiedzin:4 854 / 2091 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Poniedziałek, znów zaczął się ten okropny dzień - pomyślała Asia budząc się rano do szkoły. Zobaczyła na ekranie swojego telefonu wiadomośc od Konrada - swojego ukochanego chłopaka, za którego oddałaby życie, na ekranie widniał napis "Asiu, spotkajmy się. Musimy porozmawiac". Kurde, może byc coś gorszego niż poniedziałek, 60 rano? A jednak może. Ta niepewnośc, co jej miłośc ma do powiedzenia. Spotkali się na pierwszej przerwie.
- Cześc kochanie- powiedziała Asia rzucając sie na szyję chłopakowi.
Odepchnął ją, był taki zimny. Zaczął mówić, uśmiech dziewczyny zniknął, oczy stały się szkliste, jakby miała zaraz uronić miliony łez
- Misiu - bo tak mówił na nią Konrad, muszę Ci to powiedziec. Pamiętasz jak mówiłem Ci o mojej przyjaciółce Kamili ?
- Tak, co się stało? O Co chodzi?! Mów szybko !
- Chodzi o to, ze ja no.. no wiesz... pocałowałem ją.
Dziewczyna zacisnęła pięść i szczekę i pomimo bólu powiedziała "spokojnie, kochanie, poradzę sobie, nie byłeś dla mnie aż tak ważny żeby zawracać sobie Tobą głowę". Powiedziała to, pomimo tego, ze te słowa rozrywały jej małe, posklejane serce. Przeciez jej najukochańszy chłopak, jej książe z bajki, zachował się jak tchórz i skur**el. Nie spodziewała się tego po nim. Ale przecież nie chciała niszczyć sobie życia swoją młodzieńczą milośćią. Chciała żyć normalnie, nie istnieć, żyć, być normalną, szczęśliwą nastolatką.
Dzień potoczył się tak jak normalnie. Udając szczęśliwą wygłupiała się z przyjaciółmi, nikt nawet nie zauważył, że ją coś bolało, że najchętniej rozpłakałaby się w kącie. Nastała noc, prawdopodobnie dziewczyna nie zasnęłaby przez całą noc, lecz jednak tabletki nasennie nie są takie złe. Potrafią stłumić wspomnienia i sprawić, że nastąpi nagły "odlot" i błogi spokój. Stała się senna, zasnęła, budząc się ze łzami w oczach. Jak to się stało? Przeciez nie mogła płakać przez sen. A jednak. To wszystko toczylo się w niej.


Tabletki stały się jej małym przyjacielem. Stosowała je praktycznie w każdej sytuacji. Na sen, na powstrzymanie agresji, na koncentrację. Już nie wyobrażała sobie dnia bez "małej przyjaciółki", która polepszala jej dzień. Jak mogło się stać, że nikt tego nie zauważył? Przecież dziewczyna znikała w oczach. Stawała się małym duchem, migając po korytarzach, była niewidzialna, a zwłaszcza dla swojego byłego chłopaka. :Jej książe szedł ze swoją nową dziewczyną przez park, zachowywał się wobec Kamili jak wobec niej kiedys. Jak to możliwe, że mógł być aż tak bezczelny, zeby prawic te same komplementy? Pociekły jej lzy po policzku. Ruszyło ją to. Wywołało strasznie dużo wspomnień. To ona była jego małą, kochaną księżniczką. To właśnie ją brał na ręce i kręcił w koło mówiąc "czuj się ze mną bezpiecznie mała, nigdy Cię nie skrzywdzę". Skłamał, perfidny, cholerny kłamca - tylko te słowa towarzyszyły Asi w głowie na codzień. Jak mógł wyrządzic jej taką krzywdę.
Dzisiaj już nie wytrzymała. Była noc. Czytała ich stare smsy. On był taki romantyczny i słodki. Popatrzyła na szafkę, na misie i róże od niego. Rozpłakała się. Z kolejnymi wspomnieniami łzy ciekły coraz szybciej i szybciej aż w końcu nie wytrzymała. Zawinęła się w poduszkę i zaczęła krzyczec jak tylko mogła. Przeciez nie chciała obudzić swoich rodziców, którzy wstawali wczesnym rankiem do pracy. Krzyk jej nie wystarczał. Ciągle miała przed oczami widok tej dziewczyny, nowej księżniczki Konrada. Sięgnęła po żyletkę. Nawet nie wiedziała co z nią ma zrobić, bo nigdy nie miała z nią do czynienia. Brzydziła się ludźmi, którzy się cieli i narażali swoje życie. A teraz to ona sama chce to zrobic. Czyz to nie jest sprzeczne z jej przekonaniami? Jest, ale pod wpływem emocji i cierpienia nie zwracała na to uwagi. Po raz pierwszy zrobiła sobie tzw. kreskę na udzie. Zaczęło to się jej podobać. Pierwsza, druga, trzecia... dziesiątka kreska, to juz nie miało znaczenia, najważniejsze bylo to, że ból fizyczny tłumił ten gorszy - psychiczny. Jej nogi oblewała krew. Krople krwi spływały jej po podłodze. Głębokie rany teraz już ją nie brzydziły, zaczęły się jej podobać. To był nowy sposób wyładowania emocji, może tak było łatwiej. Zawinęła sobie nogę chustką i zacisnęła aby stłumić potok krwi, bo przeciez nie chciała umrzeć, nie chciała pozostawić tu na Ziemi swoich bliskich. Chciała zapomnieć wreszcie o miłości swojego życia. Miłośc, może dla niektórych to zbyt obszerne słowo jak na 17 latkę, ale to nie było zwykłe zauroczenie, to było to coś, uczucie, które idealnie łączyło dwie dusze. Przypominało to jakby ktoś w przeszłości rodzielił duszę na dwie części i porzucił gdzies, rozdzielając na dwa ciała - mężczyznę i kobietę, a oni mieli się odnaleźc, tylko wtedy byliby w pełni szcześliwi. To chyba było to, ale minęło, pękło, jak bańka mydlana. Poszła spać, aby dłużej się nie katować. Rano budząc sie spojrzała na strumień krwi. - Co ja kurdę zrobiłam - pomyślała ta mała, bezbronna dziewczynka, zgubiona w swoich uczuciach i we własnym świecie. Dni mijały, a ona nadal nie mogła zapomnieć. Każdego dnia siadała na łóżku i "bawiła się" żyletką jakby to było malutkie piórko. Nie odczuwała już tak wielkiego bólu, więc z dnia na dzień zwiększała liczbę kresek robionych na udach. Nogi zaczęły wyglądac jak kratka, podziurawiona wspomnieniami. Mijały miesiące, a ona coraz bardziej tęskniła. Nie potrafiła sobie poradzić z tym co się stało. Widok ich razem rozrywał jej serce. Tym razem posunęła się o krok dalej. Wzięła w torebkę żyletkę, poszła nad most. Przecięła powolnie żyły i patrzyła na krew, która zalewała jej całe ciało. Nikt jej nie pomógł. Czy ludzie naprawdę są aż tak nieczuli? Nie ruszył ich nawet widok zabijającej się kobiety. Skoczyła z mostu dla pewności, że na pewno zakończy swoje zycie. Przecież nie tak miało być. Miała całe życie przed sobą. Wszystko zniszczył jeden chłopak, całkiem nieświadomie zniszczył jej życie. Nawet przyjaciele myśleli, ze wszystko jest "ok", a może nie chcieli zauważyc jak bardzo cierpi ich przyjaciółka? Może nie potrafili jej pomóc? W dzień pogrzebu każdy obwiniał się o śmierć dziewczyny, nauczyciele, rodzice, przyjaciele, nawet jej były chłopak. Nikt nie był pewien co tak naprawdę się stało. Co było tego powodem. Podczas ceremonii usłyszano krzyki rozchodzące się po całej świątyni. To był on, chłopak, który ją zabił, własnie on. Zdał sobie sprawę, kogo tak naprawdę kochał i że to własnie ona była jego "małą księzniczką", jego miłością życia. Docenił ją zbyt późno. Ona już nie żyła. Nie dało się nic cofnąc to był koniec. Konrad rzucił się na ciało zmarłej dziewczyny "Asia, kochanie, wracaj, nie rób mi tego, nie chciałem,zeby to się tak potoczyło". Ale ona tego nie słyszała, nie teraz. Była już w lepszym świecie, gdzie otaczali ją cudowni ludzie. W świecie bez przemocy, bez lęku, bez cierpienia. Tam były tylko uczucia takie jak miłośc i zrozumienie.
Chłopak po kilku dniach, po przeczytaniu listy od Asi popełnił samobójstwo. Nie wytrzymał ze swoimi wyrzutami sumienia. Dwaj nastolatkowie zabici przez miłośc. Może tam stali się jednością i żyli długo i szczęśliwie, ale niestety to już zagadka nie do rozwiązania.
 

 

:)

Widzę, jak ludzie potrafią siebie krzywdzić, tak, że nawet scenarzysta filmowy by tego nie wymyślił.
  • awatar . Sparkle . ♥: dokładnie .. zapraszam do mnie , zostaw jakiś ślad po sobie ☺ zapraszam do obserwowania mojego blogu ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jest tu ktoś? ;>
Nocne przemyślenia... Chyba najgorsze co może być.. pojawiają się łzy, wyrzuty sumienia z całego życia.. wtedy dowiadujemy się, że tak naprawdę nie jesteśmy dobrymi ludźmi.. udajemy.. ciągle udajemy.. Najgorsza jest świadomość, że masz przyjaciół, do których tracisz zaufanie... Wtedy najbardziej cierpisz.. bo nie wiesz, kto tak naprawdę życzy Ci dobrze, czy tylko traktuje Cię jako epizod w swoim życiu... Jestem zabawką, zostawianą ciągle w swoim życiu, zdaną tylko na siebie.. Jestem złodziejką swojego szczęścia. Jest dobrze, zaczynasz powracać do przyszlości lub przeszłości. Teraz jest teraźniejszośc, w której my nie żyjemy. Tak naprawdę chcemy cofnąć się do pięknych wspomnień, nie tworząc nowych.. Każda chwila jest wyjątkowa.. nie doceniasz tego.. bo masz ich mnóstwo. Pomyśl jak nagle byś doceniła życie jeśli dowiedziałabyś się, ze nadszedł jego kres.. Wtedy byś załowała myśli, zmarnowanych dni, zmarnowanych chwil, wylanych łez, ale przecież my tego nie docenimy, bo jesteśmy ludźmi, którzy nie znają wartości życia.. Życie jest brutalne.
 

 

Dawno dawno temu żył sobie bardzo przystojny książę w pięknym wielkim pałacu. Wybrał się pewnego razu na wycieczkę przez las. Spotkał tam piękną dziewczynę, przesiadującą na pniu drzewa. Podszedł do niej po czym zagłębili się w niekończącą się rozmowę. Urzekła go nie tylko wyglądem ale i niesamowitym charakterem. Po jakimś czasie spotykania się ze sobą stworzyli idealną parę. Nikt a to nikt nie mógł ich rozdzielić. Po miesiącach książę uznał że nadszedł ten czas w którym powinni sformalizować swój związek więc w niesamowity sposób oświadczył się jej. Mijały dni, a ślub co raz bliżej. Dziewczyna była tak samo szczęśliwa jak i książę. 5 dni przed ślubem przyszło powiadomienie w którym nakazywano księciu wyruszenie na wojnę w przeciągu ciągu 3 dni. Przyszła księżna powiedziała że zaczeka ile będzie tylko trzeba. Książę wyruszył. Mijały miesiące, pisał co dziennie wyznając przy tym zawsze jej miłość. Dziewczyna zawsze przed obiadem spoglądała do skrzynki by odebrać list.Przyszedł w końcu czas w którym skrzynka była pusta. W następny również i tak przez 8 miesięcy. Była w nim tak zakochana że nie dopuszczała do siebie myśli że mógł zginąć. Jednak wyobraźnia działała cuda a ona byłą w coraz większej rozpaczy. Minął rok. Do drzwi ktoś zapukał. Podeszła, otworzyła, a tam wojskowy z listem. Wręczył jej po czym powiedział wyrazy współczucia i odszedł. Sprawdziły się jej najgorsze przypuszczenia. Płakała przez dłuższy czas w końcu otrząsnęła się ,weszła po schodach na poddasze zawiesiła sznur i się powiesiła. Uznała że w ten sposób spotka się z powrotem z ukochanym. Znaleziono ją jeszcze w tym samym dniu. Po miesiącu od pogrzebu, przyjechał. Okazało się że przez niecały rok był więźniem w pewnym obozie i upozorowali jego śmierć. Gdy dowiedział się że jego przyszła małżonka powiesiła się, popadł w depresje i wylądował w ośrodku psychiatrycznym gdzie po 2 miesiącach zmarł. W końcu połączyli się, tańcząc co dziennie walca na niebiańskiej scenie.

 

 
  • awatar Ann.♥: Słodkie <3 Skomentujesz mój najnowszy wpis ? Jeśli chcesz oczywiście. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›